Jakie style brody są teraz na topie?
Kilkudniowy zarost to wciąż najprostsza droga do wyglądu, który dobrze prezentuje się nie tylko na Instagramie, ale i w czwartek rano przed pracą. Nie wymaga wizyt u barbera, a samo zapuszczanie zajmuje około pięciu dni, jak podaje Braun PL. Pasuje do większości kształtów twarzy, więc jeśli dopiero zaczynasz przygodę z brodą, to najlepszy punkt wyjścia, zanim zdecydujesz się na coś odważniejszego. To także najprostszy sposób, by sprawdzić, jak modne brody w ogóle wyglądają na twojej twarzy, zanim zainwestujesz w dłuższą stylizację.
Krótkie brody o długości od 6 do 25 milimetrów to kompromis między kilkudniowym zarostem a pełną brodą, który po prostu sprawdza się w życiu. Są wszechstronne i dają się dopasować do każdego typu twarzy, co potwierdza Braun PL. W naszym fotelu najczęściej widzimy jednak pełną brodę z cieniowanymi bokami, czyli fade. Ten styl to hit, zwłaszcza u młodszych facetów, bo łączy czysty, zadbany kontur z charakterem, który nie znika po dwóch dniach. To jeden z tych trendów, które nie wymagają codziennej stylizacji, a mimo to wyglądają na przemyślane.
Jeśli masz okrągłą twarz, postaw na kozią bródkę, która ją wysmukli, albo na styl balbo, czyli brodę bez bokobrodów połączoną z wąsami. Do twarzy owalnej pasuje praktycznie wszystko, więc możesz eksperymentować. Panom po czterdziestce dobrze zrobi długa broda, która podkreśla doświadczenie i charakter, ale pamiętaj, że zapuszczanie będzie testować twoją cierpliwość. Po drodze czeka cię etap swędzenia i chęci zgolenia wszystkiego, jednak efekt końcowy to wynagradza. Długa broda to także większa odpowiedzialność, bo wymaga regularnego przycinania i nawilżania, żeby nie wyglądała na zaniedbaną.
Zanim wybierzesz styl, przyjrzyj się swojej gęstości zarostu. Rzadka broda nie udźwignie długiej, pełnej formy, ale świetnie sprawdzi się w krótkich stylizacjach albo przy wąsach typu chevron. Przy najbliższej wizycie powiedz barberowi, jaki efekt cię interesuje, a on doradzi, co realnie osiągniesz i jak ułożyć linię policzków, żeby broda współpracowała z twoją twarzą. Warto też zapytać o codzienną pielęgnację brody, bo nawet najlepszy styl nie obroni się bez odrobiny olejku i szczotki.

Który styl będzie pasował do twojej twarzy?
Najprościej zacznij od kilkudniowego zarostu, bo to styl, który pasuje do różnych kształtów twarzy i nie wymaga miesięcy czekania. Zapuszczanie zajmuje około pięciu dni, a potem możesz zostawić go w naturalnej formie albo delikatnie wyrównać linię policzków. To bezpieczna baza, z której łatwo przejść do czegoś bardziej wyrazistego. Dobrze dobrany styl brody potrafi zmienić cały wygląd, więc warto zacząć od czegoś, co nie wymaga dużego zaangażowania.
Jeśli masz pełniejszy zarost, krótka broda o długości od 6 do 25 milimetrów daje najwięcej możliwości. Taka długość sprawdza się w biurze i na co dzień, bo nie wymaga godzin przed lustrem, a jednocześnie podkreśla rysy twarzy. Przy okrągłej twarzy postaw na kozią bródkę, która optycznie ją wysmukli, a przy owalnej możesz przebierać w stylach bez obaw, że coś nie zagra. Krótkie formy są też bardziej wybaczające, bo nawet jeśli coś odrośnie, nie musisz od razu biec do barbera.
Dla fanów klasyki zostały style, które wracają co kilka sezonów. Van Dyke, czyli wąsy z brodą w kształcie trójkąta zakończoną spiczastym podbródkiem, nada ci elegancki charakter. Podobnie działa balbo, czyli broda bez bokobrodów połączona z wąsami. Oba to sprawdzone modne brody, które od lat nie wychodzą z obiegu, a przy tym nie wymagają bardzo długiego zarostu, więc nie musisz czekać miesiącami na efekt.
Oba warianty wymagają regularnego przycinania, ale efekt jest wyraźny i nie myli się z przypadkowym zarostem. Zanim zdecydujesz, spójrz na swoją linię policzków i gęstość zarostu. Rzadka broda lepiej zniesie krótkie formy, a gęsta udźwignie długość. Przy najbliższej wizycie w barbershopie poproś o dobranie stylu do twojego typu twarzy i pokaż, którą wersję widzisz u siebie. Dobry barber doradzi, co będzie współpracować z twoimi włosami, zamiast walczyć z nimi codziennie rano.
Ile czasu zajmie ci zapuszczenie takiej brody?
Pięć dni. Tyle, jak podaje Braun, wystarczy, żeby z gładkiej skóry wyrósł kilkudniowy zarost. To najszybsza droga do zmiany wizerunku, bo nie wymaga ani cierpliwości, ani umiejętności. Zostawiasz maszynkę w szafce i po kilku dniach masz styl, który pasuje do większości kształtów twarzy. To także dobry moment, żeby sprawdzić, czy w ogóle chcesz mieć brodę na stałe, zanim zdecydujesz się na coś, co będzie wymagało miesięcy zapuszczania.
Jeśli chcesz czegoś bardziej wyrazistego niż kilkudniowy zarost, ale nie chcesz czekać miesiącami, celuj w krótką brodę. Taki zarost jest wszechstronny i da się go dopasować do każdego typu twarzy, co docenisz zwłaszcza wtedy, gdy dopiero uczysz się, co ci pasuje. Krótka broda to też dobry moment, żeby sprawdzić, jak twoje włosy układają się na policzkach i czy linia wzrostu jest równa, zanim zdecydujesz się na coś dłuższego. Przy okazji przekonasz się, jak wygląda codzienna pielęgnacja brody, bo nawet krótki zarost potrzebuje odrobiny uwagi.
Prawdziwy test zaczyna się przy długiej brodzie. To nie jest kwestia tygodni, tylko miesięcy i przetrwania momentu, w którym wszystko swędzi i wyglądasz, jakbyś celowo unikał lustra. Jeśli przez to przejdziesz, przed tobą otwiera się cała paleta klasycznych stylów. Możesz postawić na pełną brodę, która obejmuje całą twarz z wąsami i podbródkiem, albo na brodę van dyke, czyli połączenie wąsów z zarostem zakończonym szpicem. To styl, który wymaga regularnego pilnowania linii, ale efekt wynagradza wysiłek i sprawia, że wygląd zyskuje charakter.
Najprościej będzie, jeśli na początek wybierzesz jeden z tych kierunków i o poradę poprosisz barbera. Przy najbliższej wizycie powiedz mu, ile zarostu masz teraz i jaki efekt ci się marzy. On dobierze długość i linie do twojej twarzy, a ty unikniesz miesięcy zapuszczania w złym kierunku. Zapytaj też, jakich kosmetyków używać, bo dobra stylizacja brody to nie tylko strzyżenie, ale też olejek i odrobina nawilżenia na co dzień.

O co poprosić barbera na następnej wizycie?
Najprościej? Pokaż zdjęcie i nazwij styl po imieniu. Jeśli przynosisz barberowi zapisany na telefonie przykład, rozmowa schodzi z poziomu „takiego trochę dłuższego” do konkretu. Do tego dorzuć nazwę, bo ona mówi fachowcowi więcej niż obrazek. Van Dyke, czyli wąsy z przystrzyżoną, szpiczastą bródką, to zupełnie inna robota niż balbo, które zostawia zarost tylko na środku brody i łączy go z wąsami bez boków. Samo zdjęcie zostawia pole do interpretacji, nazwa je ucina. Dzięki temu unikniesz sytuacji, w której wychodzisz z barbershopu z czymś innym, niż sobie wyobrażałeś.
Powiedz też, czego nie chcesz. Najczęstszy błąd to prośba o „modną brodę” bez żadnego doprecyzowania. Barber ma wtedy dowolność, a Ty ryzykujesz, że wyjdziesz z czymś, co świetnie wygląda na Instagramie, ale nie pasuje do Twojej twarzy. Jeśli masz okrągły kształt, od razu zaznacz, że zależy Ci na wysmukleniu rysów, wtedy naturalnym wyborem będzie kozia bródka. Przy owalnej twarzy możesz przebierać w opcjach, ale i tak warto wskazać kierunek, żeby nie tracić czasu na przymiarki.
Na koniec doprecyzuj długość. Zamiast „średnia” powiedz, czy ma to być zarost, który ledwo zakrywa skórę, czy coś, co da się chwycić palcami. Krótkie brody są wybaczające i pasują do każdego, dłuższe wymagają już regularnego układania. Najlepiej pokaż ręką na brodzie, gdzie ma się kończyć, i zapytaj, jak będzie się to zachowywać po dwóch tygodniach od wizyty. Dobry barber od razu powie, czy styl, który wybrałeś, będzie wymagał codziennej stylizacji, czy wystarczy przetrzeć go olejkiem i wyjść z domu. To ważne, bo nie każdy mężczyzna ma czas na poranne układanie zarostu, a dobrze dobrany styl powinien ci to ułatwiać, a nie utrudniać.