Przejdź do treści

Messy hair: nieułożona fryzura wymaga planu

Messy hair ma jedną przewagę nad innymi fryzurami, która decyduje o jego popularności: wygląda na przypadkowy, ale taki nie jest.

Messy hair: nieułożona fryzura wymaga planu

Czym właściwie jest messy hair - i dlaczego wygląda na niedbałe, chociaż wcale takie nie jest?

Messy hair wygląda, jakbyś wstał z łóżka, przeciągnął dłonią po włosach i wyszedł. Tylko że to wrażenie jest mylące. Ten kontrolowany chaos, który widzisz na zdjęciach, to efekt przemyślanej stylizacji, często bardziej czasochłonnej niż klasyczne uczesanie. Cała sztuka polega na tym, żeby fryzura wyglądała na naturalnie rozwianą, jak po całym dniu na plaży, a jednocześnie miała teksturę i objętość, które nie znikną po godzinie. To styl z rodzaju done/undone, czyli zrobiony tak, by wyglądać na niezrobiony. Żeby osiągnąć ten efekt, zapomnij o szczotce. Tu pracujesz palcami, które rozbijają pasma i nadają im lekkość. Na prostych włosach sprawdzi się spray z solą morską albo pianka unosząca włosy u nasady, nałożona na lekko wilgotne kosmyki. Potem suszysz z głową pochyloną w dół, ugniatając włosy dłońmi, i masz naturalną objętość od samych nasady. Jeśli masz kręcone włosy, zamiast wygładzających produktów sięgnij po lekki krem, który podkreśli skręt, a suszarkę z dyfuzorem zostaw na koniec, żeby delikatnie podbić loki u góry. Suchy szampon albo pasta dodadzą fryzurze trwałości, ale bez efektu sklejonych kosmyków. Messy hair nie jest zarezerwowany dla jednej długości. Na krótkich włosach wystarczy odrobina pasty i kilka ruchów dłonią, żeby uzyskać nonszalancki look. Na długich sprawdzi się potargany kok, czyli messy bun, który robisz w minutę: związujesz luźny kucyk, owijasz go wokół gumki i pozwalasz, żeby pojedyncze kosmyki swobodnie opadały. Nawet proste włosy możesz ożywić, kręcąc luźne fale prostownicą, ale nie od samej nasady, tylko od połowy długości, żeby zachować naturalny ruch. Efekt jest ten sam: wyglądasz, jakbyś nie spędził nad tym ani minuty, chociaż w rzeczywistości właśnie o to chodziło.

Czy messy hair pasuje do twoich włosów i twojego poranka?

Messy hair ma jedną przewagę nad innymi fryzurami, która decyduje o jego popularności: wygląda na przypadkowy, ale taki nie jest. To stylizacja z rodzaju done/undone, czyli efekt, który wygląda, jakbyś wstał z łóżka i tylko przeciągnął dłonią po włosach, a w rzeczywistości wymaga przemyślanego planu. I właśnie ten plan decyduje o tym, czy rano spędzisz przed lustrem dwie minuty, czy dziesięć.

Klucz leży w dopasowaniu techniki do tego, co masz na głowie. Jeśli masz proste włosy, zaczniesz od szamponu dodającego objętości i lekkiej odżywki, żeby ich nie obciążyć. Na wilgotne pasma nałóż spray teksturyzujący albo sól morską, a potem susz głowę pochyloną w dół, ugniatając włosy palcami. Z kolei przy kręconych włosach nie potrzebujesz produktów wygładzających, tylko lekkiego kremu lub żelu, które podkreślą skręt, a objętość u nasady uzyskasz, susząc włosy dyfuzorem.

Sam efekt końcowy też różni się w zależności od długości. Na krótkich włosach wystarczy kilka ruchów dłonią z pastą stylizacyjną, żeby uzyskać kontrolowany chaos. Przy dłuższych włosach możesz zrobić luźne fale prostownicą, kręcąc pasma od połowy długości, albo zdecydować się na messy bun, czyli potargany kok. W tym drugim przypadku nie staraj się zawijać wszystkich pasm, część kosmyków ma swobodnie opadać, bo właśnie one tworzą ten niedbały charakter.

Najważniejsza zasada dotyczy tego, czego nie robisz po zakończeniu stylizacji. Nie sięgaj po szczotkę, bo zniszczysz teksturę i objętość, nad którą właśnie pracowałeś. Włosy przeczesuj wyłącznie palcami, a na koniec utrwal fryzurę suchym szamponem lub lakierem o średnim utrwaleniu, żeby zachować lekkość. Przy najbliższej wizycie poproś barbera o cięcie, które da ci objętość na czubku głowy, a resztę zostaw na tyle krótką, żeby dało się ją ułożyć samymi palcami.

Od czego zacząć stylizację, żeby włosy nie wyglądały na zmęczone, tylko na kontrolowane?

Kontrolowany chaos nie bierze się z przypadku. To stylizacja, która wygląda, jakbyś wstał z łóżka i wyszedł, a w rzeczywistości wymaga więcej pracy niż klasyczne uczesanie. Zanim sięgniesz po produkty, ustal, jaki efekt chcesz zobaczyć w lustrze: luźne fale, objętość od nasady czy niedbały kok. Od tego zależy cała reszta.

Najczęstszy błąd to nakładanie wszystkiego na raz. Efekt done/undone buduje się warstwami, a każda z nich ma swoje zadanie. Kolejność jest tu ważniejsza niż ilość kosmetyków:

  1. Umyj włosy szamponem dodającym objętości i lekką odżywką, żeby ich nie obciążyć.
  2. Na lekko wilgotne pasma nałóż spray teksturyzujący, sól morską albo piankę unoszącą włosy u nasady.
  3. Susz z głową pochyloną w dół, ugniatając kosmyki dłońmi, żeby zyskać naturalną objętość.
  4. Jeśli masz proste włosy, zakręć luźne fale prostownicą lub lokówką, ale nie od samej nasady, tylko od połowy długości.
  5. Przeczesuj włosy palcami, nie szczotką, żeby podkreślić teksturę i utrzymać kontrolowany bałagan.
  6. Na koniec użyj suchego szamponu, pudru lub lakieru o średnim utrwaleniu, żeby fryzura została z tobą na dłużej.

Na kręconych włosach nie musisz walczyć z naturalnym skrętem. Zamiast wygładzających produktów wybierz lekki krem lub żel do loków, a podczas suszenia delikatnie ugniataj pasma, najlepiej z dyfuzorem. Dzięki temu zyskasz objętość od nasady, a fale nie stracą kształtu przez cały dzień.

Jeśli masz krótsze włosy, wystarczy odrobina pasty stylizacyjnej i kilka ruchów dłonią. Na dłuższych sprawdzi się potargany kok, w którym część kosmyków swobodnie opada. W obu przypadkach najważniejsze jest to, żebyś nie próbował idealnie wygładzić każdego pasma. To stylizacja, która ma wyglądać naturalnie, a nie wymuszenie.

Jak uzyskać teksturę i objętość, nie sklejając włosów na płasko?

Najczęstszy błąd, jaki widzę u facetów próbujących zrobić messy hair, to sięganie po ciężką pastę i wygładzanie kosmyków na płasko. Efekt przypomina wtedy nie fryzurę z plaży, tylko hełm z żelu. Klucz tkwi w teksturze, a tę buduje się na wilgotnych włosach. Nałóż spray teksturyzujący albo sól morską u nasady, a potem susz głowę pochyloną w dół, ugniatając pasma palcami. Dzięki temu włosy zyskują objętość, zanim w ogóle dotkniesz ich pastą.

Nie zapominaj, że ten look z rodzaju done/undone wymaga precyzji. Jeśli masz proste włosy, możesz użyć prostownicy, ale kręć pasma w różnych kierunkach i dopiero od połowy długości, nie od samej nasady. Włosy kręcone z kolei nie lubią szczotki na sucho, bo niszczysz wtedy kształt fali. Delikatnie ugniataj je dłonią albo szerokim grzebieniem, a na koniec utrwal całość suchym szamponem lub lakierem o średnim utrwaleniu. To doda trwałości, ale nie zabierze lekkości.

Messy hair wygląda na przypadkowy, ale to kontrolowany chaos, który wymaga planu. Zamiast szczotki pracuj palcami, a jeśli chcesz wariant na szybkie wyjście, zwiąż luźny kok i pozwól kilku kosmykom swobodnie opadać. Taki niedbały bun sprawdzi się zarówno do biura, jak i na wieczorne wyjście. Najważniejsze, żebyś nie przesadził z ilością produktów, bo nadmiar pasty zawsze sklei włosy i zamiast naturalnego ruchu zobaczysz w lustrze efekt, którego nie da się już uratować palcami.

Dlaczego palce działają lepiej niż szczotka - i co to zmienia w twojej łazience?

Kiedy w końcu odłożysz szczotkę i zaczniesz układać włosy palcami, odkryjesz, że to one są kluczem do całego zamieszania. Palce wyrywają pasma z idealnego porządku, nadają im ruch i sprawiają, że fryzura wygląda, jakby powstała sama, a nie spędziłeś nad nią kilkunastu minut. To właśnie ten moment, w którym zwykłe uczesanie zamienia się w stylizację z rodzaju done/undone, czyli taką, która wygląda na niedbałą, ale wcale taka nie jest.

Ta pozorna przypadkowość to kontrolowany chaos, który wymaga więcej precyzji niż klasyczne gładkie upięcie. Zamiast wygładzać, pocierasz i ugniataś włosy dłońmi, budując objętość od nasady. Dzięki temu zyskujesz teksturę i naturalny ruch, których nie wyciągniesz z żadnej szczotki. Delikatnie rozdzielasz kosmyki, a to, co miało być tylko efektem ubocznym, staje się głównym bohaterem twojego looku.

W zależności od długości włosów, efekt osiągniesz na kilka sposobów. Na prostych włosach sprawdzi się spray z morską solą, który dodaje chropowatości i sprawia, że pasma lepiej się rozdzielają. Na kręconych z kolei postaw na lekkie kremy, które podkreślą skręt, ale go nie obciążą. Niezależnie od typu, na końcu nałóż odrobinę suchego szamponu lub pasty, żeby utrwalić efekt i dodać fryzurze trwałości na cały dzień.

Nie bez powodu mówi się, że messy hair to fryzura, która wygląda, jakbyś właśnie wstał z łóżka, ale wymaga więcej pracy niż klasyczne uczesanie. Kluczem jest umiar: jeśli przesadzisz z produktem, zamiast naturalnych fal zobaczysz sklejone strąki. Zamiast więc walczyć z każdym pasmem, pozwól niektórym kosmykom swobodnie opadać. To one sprawiają, że stylizacja wygląda naturalnie i lekko, a nie jakbyś spędził nad nią pół godziny przed lustrem.

Jak utrzymać efekt do wieczora, nie tracąc luzu, od którego wszystko się zaczęło?

Efekt, który rano wyglądał jak kontrolowany chaos, po południu potrafi zamienić się w zwykłe nieuczesanie. Różnica leży w tym, że prawdziwy messy hair to stylizacja done/undone, czyli przemyślana do ostatniego kosmyka, choć wygląda, jakbyś właśnie wstał z łóżka. Klucz tkwi w zabezpieczeniu tekstury, zanim fryzura zdąży się ułożyć.

Zanim wyjdziesz z domu, sięgnij po suchy szampon albo pastę do włosów. Nałóż odrobinę na nasady i wgnieć palcami, a potem delikatnie przeczesz pasma, żeby rozbić ewentualne sklejenia. Dzięki temu włosom zostanie objętość, a look nie straci naturalnego luzu. Lakier o średnim utrwaleniu nałóż z pewnej odległości, żeby nie zrobić z fryzury hełmu.

Jeśli masz proste włosy, nie licz na to, że efekt utrzyma się sam. W ciągu dnia przeczesuj je palcami od nasady, a nie szczotką, bo ta tylko wygładzi fale i zabierze teksturę. Przy kręconych włosach delikatnie ugniataj kosmyki, żeby podkreślić skręt, ale nie dotykaj ich za często, bo zaczną się puszyć.

Wieczorem, zamiast poprawiać fryzurę od zera, możesz zmienić formę: zwiąż włosy w luźnego koka i pozwól kilku kosmykom swobodnie opadać. To najszybszy sposób na odświeżenie stylizacji bez kolejnej rundy z prostownicą i sprayem. Rano wystarczy, że rozchylisz pasma palcami i gotowe.

Więcej: Strzyżenia i fryzury ↗

Przeczytane. Teraz fotel.

Wołoska 3/LU10, 2 minuty od Galerii Mokotów · Pon-Nd 10:00-20:00

★ 5.0 · Wolne terminy w tym tygodniu REZERWUJ